Tajne akta Obozu Herosów, Rick Riordan

Tytuł: Tajne akta Obozu Herosów 
Autor: Rick Riordan 
Wydawnictwo: Galeria Książki 
Ilość stron: 170 
Ocena: 9/10 
Opis: W tym przewodniku Percy Jackson i inni mieszkańcy Obozu Herosów odpowiadają między innymi na takie pytania jak: „Co to jest miejsce?” i „Czy mogę zatrzymać koszulkę?”. Nowicjusze mogą poczytać o domkach, sprawdzić swoją wiedzę o magicznych znakach i zapoznać się z rozdziałem poświęconym treningom. Ale Tajne akta Obozu Herosów opisują nie tylko teren obozu i budynki. Książkę uzupełniają opowieści o herosach, dla których obóz jest domem, i takich, którzy zawitali tu tylko na chwilę w drodze w nieznane. Chejron osobiście napisał wstęp zawierający krótki rys historyczny treningu półbogów oparty na tysiącach lat jego doświadczenia. No i oczywiście są tu też boskie słowa mądrości Apollina, ponieważ… no, ponieważ półboscy autorzy woleliby nie zostać pobici, dziękujemy. 

„Nico: Bogowie, wolałbym zostać zamknięty w spiżowym dzbanie z samymi upiornymi ziarnkami granatu niż jeść to pożałowania godne żarcie.

Perseusz Jackson. Tak, mój ulubiony syn Posejdona i początek mojej książkowej obsesji. W końcu musiało pojawić się coś o Riordanie, bo nie ukrywam, że kupię wszystko, co związane z mitologią, a tym bardziej z Obozem Herosów i jest przy tym podpisane nazwiskiem wujka Ricka. Boję się, że kiedyś zabraknie na te wszystkie książki miejsca. A co w tym najlepsze, mam wrażenie, że kolejne dzieła tego autora są coraz lepsze, chociażby „Magnus Chase”, który pobił na głowę wszystko, co wcześniej wyszło spod pióra Riordana, a poprzednie książki były świetne. I tak przechodzimy do najnowszego tworu, jakim są „Tajne akta Obozu Herosów”. 
Szczerze, od wydania „Hotelu Walhalla” miałam wielką nadzieję, że powstanie coś podobnego o Obozie Herosów. Niby powstał jeden przewodnik, ale może lepiej o nim nie wspominać? Nie było to nic odkrywczego, a ilustracje doprowadzały mnie do załamania nerwowego. Najbardziej ucierpiał Nico di Angelo, który jest jedną z moich ukochany postaci. To tak nie mogło zostać. Tym bardziej się cieszę, że polskie wydanie „Tajnych akt...” wyszło bardzo szybko, Galeria Książki pod tym względem nigdy mnie nie zawodzi! A co do samej książki, to pomogła mi zapomnieć o tamtym feralnym przewodniku. Czemu? 
Zacznijmy od samego wydania, bo jest ono przepiękne! Mówię tu zarówno o okładce, która świetnie pasuje do „Hotelu Walhalla”, jak i o wnętrzu. Wspominałam o okropnych ilustracjach w poprzedniku „Tajnych akt...”? Teraz to już przeszłość! W środku znajdziemy wiele pięknych ilustracji przedstawiającymi różne miejsca w Obozie Herosów jak i kilka postaci, w tym wiele odsłon naszego ukochanego boga słońca, muzyki i bojowego ukulele – Apollina, oraz Percy'ego! Poszczególne części mają świetne strony tytułowe, tak jak strony fragmentami apollowego filmu wprowadzającego w świat herosów udają, że są wyciągnięte z kliszy. Po prostu jeden wielki cud! 
Po drugie: treść! „Hotel Walhalla” był typowym przewodnikiem, za to „Tajne Akta...” dorobiły się własnej fabuły, bo to sami mieszkańcy Obozu Herosów po obejrzeniu „Witajcie w Obozie Herosów” postanowili stworzyć coś mniej strasznego. Pojawiło się nawet Solangelo! Kocham Riordana za to, że dał mi chociaż trochę tych kochanych buł! Tutaj poza opisami miejsc i dziwacznymi występami Apolla mamy również kilka obozowych historii, Chejron opowiada o tym, jak w ogóle powstał obóz, czasami trafiamy na wywiad zamiast zwykłej historii i... I przez chwilę nawet Percy i Nico mają bardzo kochaną interakcję, a po rewelacjach z „Domu Hadesa” i „Krwi Olimpu” jest to dla mnie porównywalne do wycieczki do Disneylandu! Są kochani, nawet dali mi zapomnieć, że tam między nimi Annabeth próbowała coś gadać. (A kysz!) No i samo poczucie humoru Nico, tak, to kocham! Trupi humor syna Hadesa... Ej, czekajcie! Nico i poczucie humoru! Widzicie? To ostateczny dowód, że on wreszcie jest szczęśliwy! Coś pięknego. Na koniec oczywiście mamy słowniczek i opis poszczególnych postaci z CHB i tu... Tu mam pewne zastrzeżenie! GDZIE SIĘ PODZIAŁ WILL SOLACE?! Sprawdzałam kilka razy i nigdzie nie było Willa! Co to za pominięcie?! Gdyby nie jego tajemnicze zniknięcie ten dodatek byłby czystym ideałem! 
Polecam „Tajne akta Obozu Herosów” każdemu wielbicielowi Percy'ego i reszty herosowego uniwersum! Może jest to zwykły dodatek, ale jest świetnie zrobiony, czuć w nim wszystko, co tak bardzo ludzie kochają w książkach Riordana. Czyta się szybko i z uśmiechem na ustach, to ideał na jeden wieczór albo jakiś leniwy dzień na plaży. 

Żadne dzieci Hadesa nie zostały zamknięte w dzbanie na potrzeby tej recenzji,
Lucy

Komentarze

Popularne posty