Ariana | Blogger | X X X X
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TAG. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TAG. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 lipca 2017

Poczuj lato book tag

Jest tak jakby po połowie wakacji. Tak jakby to miało być wcześniej. Tak jakby jesteśmy leniami. Ale wiecie co? Udało się w końcu ruszyć wszystkie trzy blogowe stwory! Yaaaaay! Brawo my! W pełnym składzie zapraszamy na letni book TAG, w który jakoś tak wmieszały się filmy. Mamy nadzieję, że się nie przestraszycie.

AUTORKI TAGU: ZUZA Z KULTURALNEJ SZAFY I MAJA K.


1. Książka lub seria, którą chcesz przeczytać w wakacje.
Lucy: "Zła Krew", w sumie już zaczęłam, może w końcu dobiorę się do ostatnich dwóch tomów Kruczych Chłopców, hm, hm... O i zacząć czytać Martę Kisiel! Wstyd, że jeszcze nie znam twórczości Ałtorki!
Cupcake.: Kiedy tak patrzę na swoje półki, to stwierdzam, że wakacji mi nie wystarczy... Moim obecnym planem zdecydowanie jest dokończenie serii "Endgame", bo odkładam to już od dłuższego czasu i niektórzy stale mi o tym przypominają... Oprócz tego również Kruczy Chłopcy patrzą na mnie karcąco z półek. W końcu to moja ukochana Maggie, a ja przeczytałam póki co zaledwie jeden tom!
Olorien: Moim zadaniem na wakacje jest nadrobienie kilku seriali, których aż wstyd się przyznać, że jeszcze ich dotąd nie obejrzałem. "Narcos", "Breaking Bad", "Mr. Robot", "Dexter", nowy sezon "Gry o Tron". Poza tym czekam na obejrzenie Dunkierki czyli nowej produkcji Nolana i nadrobienie "Guardians of the Galaxy vol. 2", którego premiera przeleciała mi, nawet nie wiem kiedy.

2. Książka z żółtą lub niebieską okładką.
Lucy: 2w1 czyli "Nie poddawaj się"!


Cupcake.: "Powiedz wilkom, że jestem w domu". Książka, o której duże swego czasu słyszałam, a wciąż czeka na swój czas...
Olorien: Filmy nie mają okładek *thug life* Choć patrząc na to z innej strony, nie miałbym żadnych obiekcji przed odświeżeniem sobie obu części "Kill Bill'a", których plakaty były żółte.

3. Twój plażowy must have.
Lucy: "Kroniki Bane'a"! Przyjemne, zabawne i urocze, szybko się czyta, co się akurat wybierze. Ideał na wylegiwanie się na plaży, chociaż ja pewnie zostawiłabym książkę i popłynęła na poszukiwania Posejdona.
Cupcake.: "Wszystkie twoje marzenia" - książka lekka, przyjemna z piękną okładką, którą nie potrafię przestać się zachwycać. Dodatkowym plusem przecudny Kamil i zwariowana Majka, bohaterowie, którzy na dobre rozgościli w moim serduszku. Jestem pewna, że wyjście na plaży z tą dwójką musiałoby być bardzo ciekawe...
Olorien: Jako, że ciężko brać za każdym razem na plaże laptopa (no i ludzie by się na mnie dziwnie patrzyli) to zarzucę audiobookiem, którego katuje już od dłuższego czasu - "2001: Odyseja kosmiczna" (a tak się fajnie złożyło, że taki film także powstał, więc jestem usprawiedliwiony).

4. Książka z okładką, która kojarzy ci się z wakacjami.
Lucy: "Ognisty Tron" wygląda jak obietnica jakichś dzikich wakacji na łodzi. No tak na pierwszy rzut oka, potem dostrzega się skarabeusze.


Cupcake.: "Maybe someday". Kolor okładki przywodzi mi na myśl ciepły piasek na słonecznej plaży, a dodatkowo ksiażkę tę czytałam latem - nic więc dziwnego, że przywodzi mi na myśl właśnie wakacje.
Olorien: "Piła", od 1 do 7 części. Wybór ciekawy, ale tak się złożyło, że jakieś 3 lata temu zrobiłem sobie całowakacyjny maraton wszystkich części.

5. Powieść, która wywołała u ciebie słoneczny uśmiech.
Lucy: "Simon oraz inni Homo Sapiens", przeurocza i jeszcze bardziej kochana. Simon jest postacią, dzięki której zawsze się uśmiecham, ale w połączeniu z resztą tej książki wywołuje u mnie na twarzy kompletnego banana.
Cupcake.: "Earl i ja, i umierająca dziewczyna"! Całą książkę czytałam z wielkim uśmiechem na twarzy. Uśmiałam się przy niej więcej niż przy jakiejkolwiek innej. Żarty dokładnie trafiały w moje poczucie humoru, a przedstawienie choroby w zupełnie inny sposób to dodatkowy plus. No i do tego cudna ekranizacja!
Olorien: Cokolwiek z Jim'em Carrey'em. Ten człowiek jest mistrzem komedii. Nic dodać, nic ująć.

6. Książka, przez którą wylałeś morze łez.
Lucy: JEDNA? Pfff, oszukuję! "Mechaniczny Książę" i "Mechaniczna Księżniczka", "Achilles: W pułapce przeznaczenia", "Miasto Zagubionych Dusz" (Malec, ok? Do dzisiaj przez to płaczę.) i na koniec "Nie poddawaj się". Jak kogoś dziwi ostatnia pozycja, to mówię, że jestem dziwnym stworem i przez ostatnie rozdziały umierałam od środka, a to historia z Lucy, a to odkrycie, co się dzieje z Simonem, a przez koniec to już w ogóle odpadłam.
Cupcake.: W sumie niezbyt często płaczę, czytając. Na palcach jednej ręki mogę wyliczyć książki, które wycisnęły ze mnie łzy. "Ostatnia piosenka" jednak chyba zmusiła mnie do największego płaczu i to jej zdecydowanie należy się tu miejsce. Przeryczałam dobrą 1/3 książki, zużywając cały zapas chusteczek. 
Olorien: Historia miłości z początku animacji "Odlot". Jedyny raz, kiedy wzruszyłem się na jakimkolwiek filmie bądź animacji.

7. Najlepsza impreza w książce, czyli taka w której chciałbyś uczestniczyć.
Lucy: Jest tylko jedna słuszna odpowiedź! Imprezy Magnusa Bane'a! Chętnie pokręciłabym się z magicznymi stworami, wykąpałabym się w brokacie i napiłabym się czegoś dobrego z Wysokim Czarownikiem Brooklynu, a najlepiej to z nim i jego chłopakiem! Potem rozpoczęłabym nowe życie jako kaktus i polatała na latającym dywanie.
Cupcake.: Marzeniem każdej małej dziewczynki jest uczestniczenie w bajkowym balu. Z wielką chęcią wskoczyłabym w piękną suknię i pokręciła się po sali balowej pałacu w Illei, tańcząc z gwardzistami. Z przyjemnością bawiłabym się w towarzystwie Maxona i innych bohaterów "Rywalek".
Olorien: Projekt X *upuszcza mikrofon*


8. Powieść z historią łatwą, jak jazda na rowerze.
Lucy: (Przeczytałam "jak jazda na łyżwach", mój mózg chyba mnie ostrzega.) "Dusza Cesarza" Brandona Sandersona. W sumie opowiadanie, ale ciiiiii. Bardzo prosta historia i do tego przyjemna, zaczarowana, aż chce się płakać, że nie mam innych jego książek.
Cupcake.: Zastanawiałam się nad tym dość długo i wiecie co? Do głowy wpadł mi jedynie "Zmierzch" Stephanie Meyer. Historia znana chyba wszystkim, nic dodać, nic ująć.
Olorien: La La Land, tak banalnej i sztampowej historii jeszcze w filmach nie widziałem, ale więcej powiem w osobnej recenzji.

9. Powieść, do której musiałeś dojrzeć jak kwiat.
Lucy: Yyy... DŹWIG! Nie ma takiej, ja do niczego nie dojrzewam! Serio, nie ma nic takiego.
Cupcake.: Do niektórych książek miałam kilka podejść. Jedną z nich jest "Tajemniczy ogród", do którego zabierałam się chyba z pięć razy - ale w końcu przeczytałam i jest to jedna z książek, do których mam wyjątkowy sentyment.
Olorien: Trylogia "Matrix". Za każdym razem, gdy oglądam tę serię (a powoli dobijam do dwucyfrowej liczby), wyciągam z tej historii coraz to nowe informacje, coraz więcej głębi i filozoficznych przemyśleń. Film mojego życia, tyle w temacie.

Kurtyna! Wszyscy dotrwali? Żywi? To się cieszymy!

(Ktoś to usunie czy nie udajemy normalnych?) coś tam na zakończenie bo czasami jestem sobie takim podróżnikiem, że włażę na słupy od prądu!!11! :v
2

piątek, 7 lipca 2017

The Mortal Instruments Book Tag

Hej! Na dzisiaj mam coś innego niż recenzję. Wynika to z faktu, że obecnie umieram nad książką, której recenzja napisze się pewnie na dniach, a chciałam coś wstawić, żeby blog nie powiewał pustkami. W takim razie urządzam dzisiaj festiwal fangirlingu i mojego pierdolca na punkcie Nocnych Łowców. Radzę się przyzwyczaić do moich dziwnych faz. Ostrzegam przed spoilerami, zapraszam fanów, komentujcie/róbcie własne posty, chętnie poczytam co innym fandomowym wariatom siedzi w głowach! Pytania tłumaczyłam sama tak, jak umiałam, bo czasami ciężko było zachować sens. Wszystko odnosi się do Nocnych Łowców, a w razie wątpliwości, chętnie wyjaśnię o co chodzi.
Ps. To ma 4 strony w Wordzie, tak uprzedzam! ♥



Ulubiona postać

Na dobry początek ustalmy jedno - oszukuję i się z tym nie kryję. Nie potrafię wybrać jednej ulubionej postaci, są dwie. Magnus i Alec, kocham ich obu z miliona różnych powodów. Alec z książek i Alec z serialu się różnią, ale obie wersje są równie perfekcyjne. Książkowy Alexander jest młodszy, bardziej zagubiony, ujęło mnie przedstawienie go jako marudy w starych swetrach i źle przyciętych włosach. Wiele osób go nie lubi za charakter, jest wredny,
mota się w swoich decyzjach, ogólnie jest trudny i popełnia błędy. Mnie to ujmuje, bo jednak przy tym wszystkim stara się robić to, co uważa za najlepsze, za bardzo przejmuje się swoją rodziną, martwi się o Jace'a i Izzy, bo czuje się za nich odpowiedzialny, do wielu decyzji musi jeszcze dojrzeć. Doskonale rozumiem, co Magnus w nim dostrzegł, bo Alec pod skórą Nocnego Łowcy, pierworodnego Lightwoodów, odpowiedzialnego starszego brata oraz zazdrośnika siedzi takie cinnamon roll. Jest jak kociak do oswojenia i jak dobre wino – z czasem coraz lepsze. A Magnus... Jak nie kochasz Magnusa to ja nie wiem, co jest z tobą nie tak! Ta postać się pojawia, oślepia swoim charakterem, stylem, ciętym językiem i już jesteś na kolanach. To nie cały Magnus, bo w pewnym stopniu ten błyszczący imprezowicz jest jak uroczy Alec, jak się w niego "wgryziesz" widzisz coś zupełnie innego. Magnus wiele w swoim życiu przeszedł, jest specyficzny i błyszczy jak najjaśniejsza gwiazda na niebie. Clare dała mi dwa zupełnie różne charaktery, z pozoru dość proste, ale po zagłębieniu się w książki otwierających przede mną ocean możliwości. Możliwościami nazywam, oczywiście, potencjał do dramy, cierpienie i piękna miłość. O Malecu będzie później, chcę powiedzieć tyle, że kocham ich równie mocno jako oddzielne, autonomiczne jednostki.



OTP

Welp... Szybko przyszło, macie jeszcze okazję uciekać!
4
3
2
1
MALEC!
Nie ma większego OTP na świecie niż Malec! Podobno jak o nich piszę albo czytam, wyglądam jak zakochana kluska. Chyba naprawdę się w nich zakochałam, bo mają tak piękną, wielowymiarową relację, że... Uhhh, kisnę w środku bo nie mam słów na wyrażenie tych wszystkich uczuć. Nie jestem fanką romansów, ale jakby powstał romans o nich to jestem pierwsza w kolejce do przeczytania. (Eee... Gdzie ta trylogia Magnusa? Tik tak, tik tak!) Nie są idealni, ani trochę, ich relacja jest tak pokręcona, w tak wielu miejscach popełniali błędy i nadal brakuje mi kilku elementów wręcz niezbędnych do życia (powinna być scena jak razem robią naleśniki, nie handlujcie z tym!), to właśnie czyni ich związek tak pięknym. Złamali mi serce przynajmniej kilka razy, ale ja popłaczę, podramatyzuję, a wewnętrznie będę się cieszyć, bo mój mózg znajdzie milion ścieżek jak te dramaty poprowadzić. Kanon kanonem, ale fandom żyje własnym życiem. Dają mi miłość, dramy, urocze sceny, więcej dram, nie są przeidealizowani no i to chyba dwie najlepsze postacie z serii! A ja mam pierdolca, przemilczmy to.

Najseksowniejszy Nocny Łowca

😉 😉 😉
Przepraszam, czy ktoś przemyślał ten punkt?! Jeśli Raziel stworzył ich z jakiegoś powodu to na pewno dla bycia najseksowniejszą rasą w dziejach. Em... Alec, Izzy, Helen, Mark, Jace, Will, Michael Wayland. Bez ładu i składu, to mi przychodzi na myśl przy kombinacji "seksowny Nocny Łowca".

Jeśli mogłabyś mieć nazwisko Nocnego Łowcy, jakie byś wybrała?

Jeśli sama miałabym wybierać... *bieg po Kodeks* Goldhunter, za poszukiwanie złota w Internecie. Piwniczka z memami za mnie poświadczy. Jeśli miałabym wybierać istniejące, to Lightwood na 100%, zawsze chciałam być spokrewniona z wielkim robalem.

Ulubiony aktor w serialu

MATTHEW DADDARIO IS PURE GOLD! On jest tak niesamowicie rozbrajający, przystojny jak diabli, ale co się dzieje w jego głowie. Jeny, popatrzcie sobie na filmiki i gify z nim, to jest najsłodsze realne stworzenie na tym świecie. No i wszystko, co mówi albo pisze... Rany, to tak dziwne, że aż czuję z nim połączenie.

Ulubiona aktorka w serialu

Emeraude, jeny, cudowna jest. Nie mogę się na nią napatrzeć na ekranie, jest tak perfekcyjna, a poza tym w social mediach jest niesamowicie kochana i... Rany, czemu do tego serialu dobrali tak dobrych ludzi? Ona i Matt powinni być zbanowani za rozpuszczanie mnie wewnętrznie!

Wolałabyś: słuchać jak Jace gra na pianinie, grać w gry z Simonem, słuchać jak Jem gra na skrzypcach czy czytać książki z Willem?

Mam totalny konflikt interesów! Chcę wszystko! Ale... Jace jest bliżej naszych czasów, mógłby mi zagrać jakiś cover Avril albo Imagine Dragons. Profity!

Jeśli mogłabyś mieć jedną runę z książek, jaka to byłaby runa?

Wiele by się przydało. Sama nie wiem, która bardziej do mnie przemawia, ale najbardziej chciałabym albo runę zwinności, przydałaby się z moją ciapowatością, a chcę się nauczyć jazdy na łyżwach i wrotkach, no i runa parabatai, bo parabatai są cudowni i ja i moja bro zasługujemy na to. Ostatecznie, na parabatai jestem "za stara", więc zostaje mi zwinność.

Jakim Podziemnym najbardziej chciałabyś być?

Czarownik! Kocham magię, nieśmiertelność już trochę mniej, ale co mi tam. Byłabym najgorszą czarownicą na świecie!

Dary Anioła czy Diabelskie Maszyny?

Dary, w Darach jest Malec. DM były cudowne ale zbyt mocno mnie zraniły.

Najbardziej znienawidzona postać

Clary! W końcu to powiem! Nie cierpię Clary. Jeśli mowa o postaciach, których nienawidzę to mówię o postaciach, które z założenia nie miały być znienawidzone. Czarny charakter musi być, czarna owca już niekoniecznie. Clary nie cierpię, denerwuje mnie jak diabli, niczego nie przemyśli tylko od razu musi robić, mam wrażenie, że jest kreowana na świętą, a to mnie denerwuje

jeszcze bardziej. Jak piszę coś z TMI to często mam problem, żeby Alec był dla niech miły bo wydaje mi się to nienaturalne. Chociaż niech już nie umiera, Jace nie zasługuje na więcej nieszczęść, nawet jeśli wybrał sobie taką dziewczynę.

Jeśli mogłabyś spędzić dzień z którąś z postaci, kto to by był?

Magnus i Alec, proste. Bardzo chciałabym spędzić trochę czasu z tymi dwoma cudami. Magnus mnie fascynuje, a Alec byłby dla mnie bułowatą, antysocial równowagą. Jeny, chociaż przeraża mnie to, że mogliby się dowiedzieć, co z nimi robiłam w tych wszystkich nieopublikowanych shitach.

Ulubiona książka

Kroniki Bane'a. To najlepsze, co mi się w życiu przytrafiło. Te opowiadania zawierały taką dawkę Magnusa, pozwoliły mi się zagłębić w jego charakter i jeszcze najlepszą z najlepszych pierwszy randek, że nie potrafię nawet pomyśleć o czymś innym.

Co myślisz o Mieście Niebiańskiego Ognia?

N O T  Y O U R  B I T C H!
Co ja mogę powiedzieć o książce, na którą czekałam jak wygłodniały kot na napełnienie miski? Rok 2014 dzieli się tylko na dwie części: przed MNO i po MNO. Należę do tej grupy osób, które uwielbiają tą część. Pokochałam Sebastiana w zupełnie nowy sposób, Malec zaczął dojrzewać (mogli się obyć bez łamania mi serca!), Asmodeusz no i Waywood is real! To była dobra książka.


Na co najbardziej oczekujesz?

1) The Eldest Curses! Potrzeba mi więcej Magnusa i Aleca, ja wiem, że ta seria będzie po prostu perfekcyjna. Nie mogę się doczekać. Clare, rzuć wszystko i pisz to!
2) Aż fandom się ogarnie. Marzenie ściętej głowy.


Najgorszy cliffhanger? (Nie wiem, jak to przetłumaczyć.)

"Aku cinta kamu." "Kocham cię, ale to nic nie zmienia." Nie no super! Zostawcie mnie tak, proszę, zerwijcie ze sobą, zniszczcie mój świat i każcie czekać pół roku na wiadomość czy w ogóle przeżyjecie! Zerwanie Maleca było jak koniec świata.

Ulubiona scena

"I dont' want the world, I want you."
To chyba była jedna z najpiękniejszych scen, najbardziej bolesna, ale taka cudowna... W ogóle wszystko z Malekiem jest idealne. Czy ja się powtarzam?

Jem czy Will?

Tak.


Jakiej sceny/rzeczy oczekujesz w Mrocznych Intrygach?

Dobra, znam spoilery Lord of Shadows, więc ugryzę się w język i nie powiem nic o Malecu. Potrzebuję jakiegoś pogodzenia Kierana i Marka! I Powrotu Helen i Aline. To są dwie n
ajważniejsze rzeczy w tej serii. O i niech Julian nie robi pewnej rzeczy, bo inaczej marny jego los!

Jeśli mogłabyś powiedzieć coś Cassie, co to by było?

Well... Sama nie wiem, coś pomiędzy Malec/więcej Maleca a "Niech Julian nie robi Rzeczy". O i wypytałabym o to, czy Alec zna francuski, bo to ważne.

Jeśli mogłabyś zagrać kogoś w Shadowhunter, kto to by był?

Yurio Plisiecki wywalony do tego uniwersum. Mam warunki idealne. A na serio to prawie na nikogo z DA nie pasuję, chyba, że Helen Blackthorn byłaby bardzo niska.



Wszystkie fanarty należą do Cassandry Jean (polecam bardzo panią, bo pięknie rysuje, z resztą posiadacze "Opowieści z Akademii Nocnych Łowców" sami się przekonali). 
8

środa, 19 kwietnia 2017

Unpopular opinions

Bry! Dziś promocja na buły, dwie w jednym poście! Przybywamy trochę pomarudzić, ponarażać się internetom. Nasz pierwszy TAG, żebyście mogli nas trochę poznać. Pokazujemy rogi, pazury, kły, a Lucy rzuca mięchem jak opętana. Unpopular opinions wjeżdża na bloga! Ale spokojnie, zaraz wrócimy do stanu mniej lub bardziej kochanych buł. Zapraszamy również do sekcji komentarzy, też się wyżyjcie, a co tam!

1. Popularna książka lub seria, której nie lubisz.

Lucy: "Rywalki", cholera jasna. Przeczytałam wszystkie części dzięki analizkom (analizki to jedyne dobre, co mnie spotkało podczas czytania tego). Ja nie wiem jak trzeba się postarać, żeby nawet wątek LGBT mnie dobijał. Główni bohaterowie to dla mnie takie kartonowe figurki, najbardziej irytujące Mary Sue i Antychryst. (Z całym szacunkiem dla Antychrysta, ale inaczej nie mogę określić pewnej postaci.) Ostatnio też mam ochotę kogoś zagryźć przez "Dwór cierni i róż", Maas zawiodła mnie na całej linii. Główna bohaterka jest niewyobrażalnie głupia, chociaż dobrze się zapowiadała, Tamlin jest jakiś nijaki, fabuła ni to jest, ni to jej nie ma. Miało być mrocznie, miała być przygoda, MIAŁY BYĆ FAERIE! W ostateczności dostałam najwyżej tak przerysowany czarny charakter, że to było bardziej komiczne, a reszta to rozdziabana romansem papka. Jedyne, co było dobre, to Lucien i Rhys, ale nawet Rhys nie jest w stanie mnie przekonać do drugiej części. A i dopełnię to "Igrzyskami Śmierci". Swego czasu ta seria wyskakiwała wszędzie, aż bałam się otworzyć lodówkę! Z tego powodu zraziłam się zupełnie.

Cupcake: Cóż, "Gwiazd naszych wina" zupełnie nie przypadło mi do gustu. Totalnie nie dociera do mnie fenomen tej książki - przeidealizowani bohaterowie, nazbyt głębokie przemyślenia nastolatków doświadczonych przez los. Rozumiem, że to miało być wzruszające, zmuszające do reflekcji i tak dalej, ale jak dla mnie wyszło kompletnie nienaturalnie. Oprócz tego mogę tu wspomnieć o kochanych przez praktycznie wszystkich Kruczych Chłopcach Maggie Stiefvater. Tak jak uwielbiam autorkę, tak sam "Król kruków" mnie nie zachwycił. Przynajmniej po pierwszym tomie pozostałam z totalnym niedosytem i poczuciem... znudzenia. Ale póki co nie spisuję serii na zupełne straty, wciąż usiłuję się zabrać za "Złodziei snów", trzymajcie kciuki!

2. Popularna książka lub seria, której wszyscy nienawidzą, ale Ty kochasz.

Lucy: Może nie "wszyscy", ale seria dość często obrywa, choć fanów też ma wielu. "Dary Anioła" moi drodzy. Kocham wszystkie książki o Nocnych Łowcach. Główna bohatera mnie denerwuje, ale w sumie przy całej reszcie nie miało to tak wielkiego znaczenia. Kocham Świat Cieni, większość postaci, fabułę też, chociaż jest bardzo schematyczna. Te książki po prostu mnie kupiły. Jest jeszcze "Mroczniejszy odcień magii", u nas na razie wyszła tylko jedna część i też wydaje mi się, że nie została zbyt ciepło przyjęta. Zakochałam się w alternatywnych Londynach, postaciach, pomyśle... Rany, książę Czerwonego Londynu jest moim cudownym dzieckiem.

Cupcake: Z tymi wszystkimi to gruba przesada, ale spotkałam się wielokrotnie z negatywnymi opiniami co do "Wyścigu śmierci" Maggie Stiefvater. Moi znajomi (może z powodu mojego nagabywania co do tej pozycji - Ty też, Lucy!) jakoś przez tę książkę nie przebrnęli, a wiele osób było zawiedzionych tym, że główna akcja to nie był tytułowy wyścig. Jest to jedna z moich ulubionych książek, krytyka co do niej więc dość mocno mnie boli. Inną książką, o której mogę tu wspomnieć jest "Czerwona królowa". Może nie pokochałam tej książki, ale zdecydowanie wspominam ją z uśmiechem na twarzy, czego nie można powiedzieć o wielu czytelnikach. Jak dla mnie jest naprawdę sprawnym miksem popularnych książek, co nie kłuje mnie specjalnie w oczy. Boję się jednak, czy po "Szklanym mieczu" nie zmienię zdania o serii, dlatego wciąż wstrzymuję się z czytaniem...

3. Trójkąt miłosny, w którym główny bohater/bohaterka, według Ciebie, wybrała złą osobę LUB literacka para, której nie lubisz.

Lucy: Po prostu nie cierpię Percabeth! Nie, chyba nie da się gorzej! Percy'ego uwielbiam, ale Annabeth to moja prywatna Nemezis. Jeśli mowa o trójkącie, to tutaj nawet nie da się mówić, o wybraniu "złej" osoby. Rachel sprawdza się w swojej roli i jest świetna właśnie w takim położeniu, z Percym jej sobie nie wyobrażam, ale... Nadal lepiej niż Annabeth. Do cholery jasnej, ona traktuje go jak ostatniego idiotę (chociaż nim NIE JEST), wszystkich traktuje jak debili, bo "och, ach, jestem córeczką Ateny, jestem taka super mądra, ja wszystko zaplanuję, bo ja wiem najlepiej, nie mogę ci normalnie odpowiedzieć, tylko muszę się popisać wszelką wiedzą, która i tak ci się nie przyda". Naprawdę... Już wolę Piper, ona przynajmniej nie zachowuje się jak najmądrzejszy pępek świata! Chwała jej, że w "Krwi Olimpu" jakkolwiek dała pannie Chase do zrozumienia, że czasem to swoje mądrości może sobie wsadzić!

Cupcake: Oh well, zdecydowanie należę do osób, które zazwyczaj kibicują przeciwnej stronie. Jak chociażby w sztampowym "Zmierzchu" - zawsze byłam za Jacobem! Edward nigdy do mnie nie przemawiał z tym swoim błyszczeniem i kłami; może zazdrościłam mu miodowych oczu, ale nic poza tym. Podobnie ma się sprawa co do "Igrzysk Śmierci", Peeta mnie nie porwał, ale... Gale również nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia (no dobra, zrobił, ale do Katniss zupełnie mi nie pasował). Czy nie lepiej sprawdziłby się trójkąt Katniss - bimber - Haymitch? ...okej, tylko żartowałam!

4. Popularny gatunek literacki, po który rzadko sięgasz.

Lucy: Romanse, nie cierpię romansideł! Paranormal też się do tego zalicza, omijam to szerokim łukiem. Czasami sięgam po coś, co jest blisko związane z romansem, tylko to są takie rzeczy jak 'The song of Achilles" czy "Nie poddawaj się", nie dość, że romans LGBT, to powiązane z fantastyką i albo emocjonalnym sponiewieraniem, albo totalną komedią.

Cupcake: Ogólnie patrząc, nie ograniczam się co do gatunków. Owszem, niektóre łatwiej wpadają mi w ręce, ale tak ma chyba każdy. W moje łapki najrzadziej trafiają chyba biografie i czyste przygodówki, naprawdę nie pamiętam, kiedy ostatnio coś takiego czytałam. Oprócz tego New Adult i erotyki, jakoś nieszczególnie nam po drodze.

5. Popularny bądź uwielbiany bohater, którego Ty nie lubisz.

Lucy: Draco Malfoy i Severus Snape. Nie rozumiem zupełnie skąd hype na nich. Draco to taki rozpieszczony synalek tatusia. Można jeszcze uznać, że się wyrobił, jak dorósł, ale do mnie w ogóle to nie przemawia. Snape... No cóż, większość ludu pewnie chociaż raz spotkało się ze wzdychaniem do słynnego "Always", że Snape jest takim wielkim bohaterem, że się tak poświęcił. A pffffffff! Nikt nie widzi, że zawsze był tchórzem i egoistą? "Dumbledore, ratuj Lily, bo zrobiłem coś totalnie głupiego! Jej mąż i syn mogą umrzeć!" No naprawdę, gratuluję. Taka miłość, że ma się gdzieś, jak ona by się po takim czymś czuła? Potem się mścił na wszystkich Gryfonach, bo miał uraz do Jamesa, zachował się jak dzieciak. James miał na sumieniu trochę grzechów, ale nie robił niczego, czego nie widziało się wśród swoich rówieśników. Czy teraz ktoś się mści na gimnazjalnych upierdliwcach? Nie, a Snape mścił się na wszystkich po kolei i faworyzował swoich podopiecznych. Czy ktoś z jego fanów pamięta, jak panicznie bał się go taki Neville? Jak Snape traktował Lupina za samo wilkołactwo? Severus naprawdę wielokrotnie zachowywał się dziecinnie i nagannie, dlatego nie rozumiem za co to całe uwielbienie. Zrobił coś dobrego, tylko w jego wypadku to się nie równoważy.

Cupcake: Nie będę się tu za bardzo rozgadywać, bo takich znalazłoby się sporo. Nie da się ukryć, że tak jak Lucy nie przepadam za Draco. Nie mam pojęcia, skąd taki szał na niego, naprawdę. Wciąż kojarzy mi się z takim maminsynkiem (tatinsynkiem? whatever!) i zupełnym tchórzem. Nawet masa fanficków, które dawniej czytałam, mnie do niego nie przekonała... Oprócz niego na mojej długaśnej liście honorowe miejsce zajmują takie postaci jak Peeta Mellark, Edward Cullen, Katniss Everdeen czy... Harry Potter. No cóż, Wybraniec nigdy nie był moim ulubieńcem, jego przygody wciągały mnie bez reszty, ale on sam nie rozkochał mnie w sobie zupełnie.

6. Popularny autor, za którym nie przepadasz. 

Lucy: Wracamy do punktu pierwszego! Kiera Cass. Po prostu jej nie trawię. Jest strasznie infantylna, co potwornie się odbija na jej stylu, tworzy przesłodzone postacie, oparte na stereotypach (Celeste chyba jest tu świetnym przykładem, geja też świetnie wrzuciła w sztywne ramy, aż w analizie zyskał sobie miano Project Runway), Mary Suizm to chyba jej drugie imię. Dodajmy do tego urywanie wątków zaraz po odratowaniu tyłka głównej bohaterce, totalnie przerysowane podziały społeczne (a Dwójki to niech będą tępymi dzidami zainteresowanymi tylko plotami i kolorowymi magazynami) i The Best Of czyli król zbyt smutny, żeby rządzić! Nie, no spoko, rozumiem załamanie nerwowe, ale zrzucanie całej odpowiedzialności za rozsypujące się państwo na barki osiemnastolatki, która to w sumie ma prawo być jeszcze bardziej roztrzęsiona, a tu tatuś zrzuca jej na głowę ogarnianie państwowego bajzlu i jeszcze ma przy tym wybrać sobie męża i pocieszać rodzeństwo, bo jej ojciec jest "zbyt smutny". Nope, pani Kass, nie tak działa królowanie i rodzicielstwo, a tego drugiego matka powinna być chyba świadoma, nie?
Mało? J. K. Rowling! Potter to Potter, ma swoje lepsze i gorsze strony, ale sentyment zawsze pozostaje, za to Rowling w ogóle nie trawię! Robi wszystko, żeby tylko o niej nie zapomniano, "Przeklęte Dziecko" to jakiś żart, a to, co wymyśla na swoim twitterze? Kurde, jak to gdzieś na tumblrze kiedyś padło "Zaraz napisze, że Tiara Przydziału była transseksualna". Nie mam nic do transów, mam problem z tymi "gorącymi newsami" pani autorki. Pamiętacie głośną sprawę z aktorką, grającą Hermionę w teatrze? Nie, nie udowodni mi, że nigdzie nie podała koloru skóry Hermiony i zamiast zachowywać się, jakby każdy, kto powie inaczej był rasistą powinna napisać, że ta aktorka dostała rolę, bo była najlepsza na castingach. Tak tylko próbowała nawciskać czytelnikom głupot. Teraz niby taka wspierająca mniejszości, ale też - po fakcie! Dumbledore jest gejem, tak, cieszmy się z reprezentacji LGBT... Tylko po co wspomnieć o tym, kiedy jego brat opowiadał o młodości Albusa? Lepiej powiedzieć kilka lat po premierze, bo będzie pewność, że nie wywoła takiego skandalu, a hajs będzie się zgadzał. Nie przeczę, że wspiera wiele szczytnych akcji, ale zastanówmy się czemu ona tak uparcie stara się wszystkim o sobie przypominać? Potter się skończył i o ile "Fantastyczne Zwierzęta" były świetne, tak wszystko inne jej ni diabła nie wychodzi, jedynie irytuje fanów.

Cupcake: Odpowiedź jest tylko jedna - John Green. Wystarczyło mi "Gwiazd naszych wina", by stwierdzić, że się z tym autorem nie polubię. Jego styl zupełnie mi nie podszedł, nie wspominając nawet o postaciach. Wątpię, bym jeszcze kiedykolwiek sięgnęła po jakąś książkę tego wychwalanego przez praktycznie wszystkich autora. 

7. Popularny wątek/motyw, którego masz już dosyć.

Lucy: "O nie, którego mam wybrać?", nie cierpię tych miłosnych rozterek głównych bohaterek. Świat się może palić, walić, a one będą rozkminiały, z którym facetem się umówić! Męczą mnie już też wszystkie książki z nieuleczalnie chorymi nastolatkami, każda jest nazywana fenomenem, bo opisuje jakąś szczególnie przykrą przypadłość. Niby powinno mnie to ruszyć, ale tak serio przy tych zapowiedziach mam ochotę przewrócić oczami. Do świętej trójcy dorzucę też "Tą jedną jedyną super heroinę, jedyną tak silną główną bohaterkę, która ma zbawić cały świat". NOPE. Jeszcze głównych bohaterów jestem w stanie polubić, bo oni nie są idealizowani. Najczęściej reagują na takie rzeczy jak "Chłopie, ale, że ja mam ogarnąć ten burdel?", a panie to wiecznie chcą pokazać, jakie to one są super niesamowite, chociaż wszystkie są dokładnie takie same i byłyby w czarnym dupsku, gdyby nie cała reszta postaci, która im pomaga. Jestem zwolenniczką grupy postaci, które mają jakiś bajzel do ogarnięcia. Raz, że jest zabawniej, a dwa, że wtedy są bardziej stonowane pod względem "Och, ale jestem zajebista".

Cupcake: Podbijam trójkąty miłosne. Mam ich po dziurki w nosie. Jest tego tak dużo wszędzie, że teraz nawet jak trójkąta w książce nie ma, będę doszukiwać się go uparcie z przyzwyczajenia. Dodam do tego bohaterki rozmemłane szare myszki, które bez faceta nawet słowa nie powiedzą - te drażnią mnie chyba nawet bardziej niż te, które uważają się za kolejny cud świata. Naprawdę, potwornie irytują mnie postaci, które nie potrafią podjąć same żadnej decyzji - co prawda ja też mam z tym problem, ale jednak w książkach takie bohaterki mnie dobijają. Do tego dorzucę jeszcze postaci, które są takie rozmyte, płynne, jakby autor sam nie wiedział, jakie mają być. Meh.

8. Popularna seria, której nie chcesz przeczytać.

Lucy: "Igrzyska Śmierci" - nie, za dużo tego było. Mam dość, po książki już nie dam rady sięgnąć! "Niezgodna" już w ogóle mnie odrzuca. "50 twarzy Grey'a" odpada w ogóle, nie rozumiem jak to mogło się aż tak wybić. I... "After"! Trzy razy NIE! Odrzuca mnie fakt, że to fanfik o *ehem* PEWNYM zespole przerobiony na coś "oryginalnego" (ani trochę) i wydany z Wattpada. Dodajmy do tego milion streszczeń w stylu "Ciągle się kłócą, ona obwinia go o wszystko, robi coś głupiego, uprawiają seks, znowu się kłócą". Zeusie szumiący, musiałabym się nienawidzić!

Cupcake: Jeszcze jakiś czas temu bez wahania wskazałabym "Dary Anioła". Miałam wrażenie, że ta seria jest dosłownie wszędzie, byłam nią bombardowana z każdej strony. W zeszłym roku jednak przełamałam się i zaczęłam swoją przygodę ze światem Nocnych Łowców. Myślę, że teraz taką serią, która coraz bardziej mnie od siebie odpycha jest "Więzień labiryntu". Wiele osób czytało, wiele osób poleca, jednak z drugiej strony nasłuchałam się tylu narzekań na książki Dashnera, że wątpię, bym miała w najbliższej przyszłości chęć się za nie zabrać. Filmy obejrzałam - i wystarczy.

9. Mówi się, że „Książka jest zawsze lepsza od filmu", ale który film lub serial, podobał Ci się bardziej niż książka?

Lucy: Zabijcie mnie, ale ekranizacje "Więźnia labiryntu". Nie mogę się doczekać "Leku na śmierć", chociaż książki jeszcze nie przeczytałam. Poprzednie dwie części mnie wymęczyły, ciągnęły się jak diabli, wykonanie było takie sobie i Tereska! Wszędzie pełno Tereski, Thomas ciągle o Teresce! Nie cierpię tej zarazy, to jedna z najbardziej irytujących postaci książkowych. Filmy były w stanie zainteresować mnie książkami, czy na odwrót byłoby podobnie? Wątpię.

Cupcake: To trudne pytanie, bo jednak zazwyczaj zdecydowanie wolę książkowe wersje historii. Jedyną ekranizacją, jaka przychodzi mi na myśl to "50 twarzy Grey'a". Historii się nie zmieni - jak marna była, tak i jest - ale w filmie przynajmniej nie musimy męczyć się z tragicznym stylem autorki i dennymi przemyśleniami głównej bohaterki. Nie polecam, ale w razie czego radzę sięgnąć po film a nie książkę.

I tym akcentem kończymy marudzenie! Chciałybyśmy jeszcze nominować kilka osób:
Imperium Książkomaniaczki
Różowe Recenzje (Polecam też obczaić jej etui na książki! ~Luś)
Booksunset
Zakładka 

A jak komuś jeszcze się chce, to niech też czuje się nominowany. My się kłaniamy. Kurtyna!
3